Roman Habdas


Idę


Brzaskiem
strząsam rosę

idę

rozmowy ptaków
zająca sus
nadziei plecak

na mokrej trawie
zostawiam ślad


Nad Drawą I


Nad Drawą
jesień zaczepiła mnie
całą długością nitki
babiego lata

stanąłem

na żyłce tańczył błyszcz
po wodzie płynęły listki
barwione październikiem
tymiankowe lipienie
ulatywały z dna
by pochwycić nimfę i wrócić

w falujące ramiona
zielonej ciszy
 
 


Bystrze


Po kamieniach krwistoczerwonych
krasnorostem hildebrantia odzianych
spieszy
ubogie w zieloną krajkę
flory

bogate perełkami żwiru
zaprasza szronną jesienią
najszlachetniejsze
do misterium
godów
w nurtu falbanach



Posypało


za oknem
wyrasta stado bałwanków
ostatnia marchew ucieka
w kieszeni córki

żona protestuje

a ja drżę
o los czerwonych spławików




Z życia jętki


Wyroiła się z płani
osuszyła skrzydełka
i tańczy
zaloty czyni
miłosnego aktu dokonuje
majowa efemeryda

Nieświadoma ostatniego uniesienia
słabnie

kończy lot
w rwącej bystro rzece





powrót do strony głównej